czwartek, 17 listopada 2011

czas na zmiany

Od kilku tygodni miałam wkoło siebie pustkę. Puste myśli, puste czynności, nawet w sercu pusto. Działałam jak wielka taśma produkcyjna. Ciąg czynności występujących po sobie z irytującą regularnością.
Przypominam sobie ten stan, kiedyś już się w nim znalazłam. Wówczas z tego marazmu wyłoniła się myśl-czas na zmiany.

Tak, zdecydowanie czas na zmiany. Od kilku nocy mam dziwne sny. W jednych pożera mnie wielki, dobrze znany pies. W innych prowadzi mnie gdzieś za rękę mała dziewczynka. Niestety nie umiem odczytać ich znaczenia. Ale jestem pewna, że jakieś jest. Przecież nie bez powodu nawiedzają mnie noc w noc.

Czuję, że dochodzę do jakiegoś punktu zwrotnego. Wypełniłam jakąś część swojej drogi i zbliżam się do czegoś nowego. W którą stronę?W lewo, w prawo?A może zwyczajnie na wprost, ale żywszym krokiem?Byle nie do tyłu.